przejdź do strony głównej

Aktualne fotki psiaków z miotu S: zapraszamy tutaj 

 

Tę stronkę poświęcamy szczeniakom z miotu S, które trafiły do swoich nowych Domów. Ufamy, że ich Właściciele zauroczeni naszymi małymi puchatymi kulkami, będą równie zachwyceni swoimi dorastającymi piraniami, rosnącymi szczekaczami, dojrzewającymi osiołkami, a po 2-4 latach dorosłymi mastifami tybetańskimi – dziećmi Samby i Sherkana :)

 

Wybrali życie z tybetanem u boku… wybrali więc bardzo wyjątkowe życie. Z całego serca życzymy, aby dane Im było doświadczyć tego niezwykłego olśnienia, jakie po latach przychodzi z jednym tybetańskim spojrzeniem!

 
 
 
STING SONG (zielony) urodził się pierwszy, a z nim nasze marzenia nabrały puchatego kształtu… Mówiliśmy na niego Przedskoczek:) Zawsze spokojny, bystry obserwator, taki starszy brat.  Swój Dom znalazł pod Warszawą. Zamieszkał z Panem Krzysztofem i Jego Rodziną. W jego wychowywaniu z powodzeniem uczestniczy nawet 4-letnia córeczka Właścicieli :)
 
 Stingi po przyjeździe do swojego Domu
 
 
 
 
SOUL BLUES (żółty) przyszedł na świat drugi. Był najspokojniejszym maluszkiem, który uwielbiał drapanie po brzuszku. Taki bardzo grzeczny chłopczyk :)  Zamieszkał w Gdyni u Pana Krzysztofa i Jego Rodziny. Otrzymał imię Nazar i jest „oczkiem w głowie” swego Właściciela, który z wielką troskliwością wychowuje go na mądrego tybetana. Bardzo odpowiedzialna postawa Pana Krzysztofa, poparta systematycznie zdobywaną wiedzą na temat rasy, z pewnością zaprocentuje w rozwoju Nazara!
 
 Nazar stróżuje, jak na tybetana przystało i w dzień i w nocy...
 
 
SAMBA PA TI (różowa), jako trzecia powitała świat i od pierwszej chwili była wyjątkowa. Mówiliśmy na nią Fruzia :) bo wszędzie było jej pełno. Zawsze troszczyła się o rodzeństwo, wszystkiego była ciekawa, zawsze radosna. Najbardziej przypominała nam naszą Sambę i dlatego otrzymała jej imię. Zamieszkała pod Wejherowem ze swoją roczną przyrodnią siostrą, u Państwa Oli i Marka. Jako, że Właściciele są zapalonymi wędrowcami, w swoim krótkim życiu, Samba zdobyła już w Górach Świętokrzyskich min. Łysicę, zwiedziła Bory Tucholskie i Wilno.    
 
 Samba w wieku 3,5 m-ca w czasie wędrówki po Borach Tucholskich
 
 
 
SMOOTH JAZZ (czerwony), to czwarte dziecko Samby.  ... Jakoś tak dziwnie się zdarzało, że naczęściej trafiał na moje ręce :) Oh, jak o nim marzyłam, ale w planach nie mieliśmy posiadania samca. Wiedział, co zrobić, abyśmy te plany zmienili! Ujął nas swoim radosnym, przyjaznym charakterem i rewelacyjną budową. Został z nami, a jego rozwój śledzić można na stronach hodowli. 
 
 
 
SONGO (granatowy), to piąte dziecko Samby. Wspaniale zdobywał nasze serca! Urodzony Czaruś – piękny, milusi, ciekawski. Czego nie wypłakał, to „naczarował” swoim urokiem :) Był przywódcą futrzastej bandy, zawsze na jej czele. Wszystko sprawdzał jako pierwszy. Pojechał pod Chełm do Pani Iwony i Jej Rodziny. Szczęściarz – czekała tam na niego roczna tybetańska piękność!
 
 
 Songo w wieku 5 m - cy prezentuje się wspaniale
 
 
 
SONATA (błękitna) na świat przyszła szósta. Mówiliśmy na nią Niunia, była cichym słodziakiem, ale także najpilniejszą uczennicą. Wszystkie nowe umiejętności zdobywała jako pierwsza. Zamieszkała w Ełku z Rodziną Pani Elizy. Sonia, bo tak ją nazwano była  w swoim Domu bardzo oczekiwana. Na jej przyjazd nawet 9-letni Hubert przestudiował księgi dotyczące wychowania szczeniaka. Wszyscy z wielką cierpliwością codziennie uczą Sonię życia w Ich Rodzinie. Jestem Im za to bardzo wdzięczna!
 
 Sonia z cichej Niuni wyrasta na energiczną i pełną pomysłów tybetankę
 
 
 
 
SADE MUSIC (zielona), siódma w miocie/trzecia sunia. Kiedy powitałam ją na tym świecie od razu była moja :) Czarna tybetanka, moje marzenie! Jaka wyrośnie, nie jest ważne i tak zostanie z nami! Jej losy opisujemy na stronach hodowli.
 
 
 
SHANGO (złoty), to ósme dziecko Samby. Zupełna niespodzianka po 12 godzinach od narodzin Stinga! Nasza „połóweczka” nazywana Adasiem, to niezwykłe stworzenie. Od chwili, kiedy otworzył oczki, wiernie wodził nimi za człowiekiem. Pilnie patrzył i pytał nas: „ jestem najmniejszy, najmłodszy, jaki mnie czeka los?” No i wygrał swój los! Trafił do Państwa Ewy i Zbyszka oraz Wojtka pod Niepołomice. Trafił do ludzi zakochanych w nim od pierwszego wejrzenia, tak pozytywnie zakręconych, że chyba bardziej już nie można :)
 
 Shango, to teraz chłóp jak dąb - dogonił w wadze
najmocniejszego z braci